czwartek, 29 lipca 2010
Jarmark Św. Dominika
Dziś odebrałam identyfikator na swoje stoisko na jarmarku: ulica Św. Ducha 123. Tegoroczny edycja obchodzi 750 lecie! Serdecznie zapraszam!!! Łatwo trafić najbardziej pomarańczowe miejsce na tej ulicy!!!! Zaczynamy 31 lipca i kończymy 22 sierpnia!
czwartek, 15 lipca 2010
Integracja!!
dziś będzie coś nie na temat.. znów! Mieszkam w nowym-wciąż niewykończonym na 100% mieszkaniu- dwa miesiące! Wczoraj przeszła prze moje mieszkanko nawałnica "Fachowców", ale i tak nie udało im się skończyć tego co powinni!!! Boże !! Gdybym ja tak pracowała nie zarobiłabym na papier toaletowy...manufakturowy!!!
Za to mam fajnych sąsiadów w klatce !!! Integracja postępuje intensywnie i owocnie!
Wciąż wierzę w człowieka!!!
Za to mam fajnych sąsiadów w klatce !!! Integracja postępuje intensywnie i owocnie!
Wciąż wierzę w człowieka!!!
piątek, 9 lipca 2010
czwartek, 8 lipca 2010
środa, 7 lipca 2010
Don.2
umieszczone tutaj kilpy to efekty mej nieopisanej tęsknicy za Indiami..... za zapachami, smakami, piekącym słońcem, czajem, gulab jamunem, sokiem z trzciny cukrowej, okropnym hłasem, wszędobylskim kurzem, ludźmi, podróżami nocnymi pociągami, brudnym Gangesem i tłokiem....
patynowanie
Tak wyglądają wczorajsze kwiatki w kolejnej fazie pracy:
Patynowanie:
to moment kiedy po wytrawieniu w kwasie siarkowym i po zanurzeniu w roztworze patyny utrwalam patynę w ogniu palnika. Pięknie! Tu patynuję kwiatki na pierścionki, które leżą na broszkach. Lubię ten moment! Cała powierzchnia metalu robi się idealnie czarna od "wątroby siarczanej" ( to mój ukochany rodzaj patyny, sama go przygotowuję, strasznie śmierdzi zgniłymi jajami ale nic tak nie " czerni" na aksamit jak ona! a potem najgorsza część "roboty" polerowanie... najbrudniejszy moment, którego nie można ominąć.... ale efekty są zaskakująco piękne ale o tym innym razem....
Patynowanie:
to moment kiedy po wytrawieniu w kwasie siarkowym i po zanurzeniu w roztworze patyny utrwalam patynę w ogniu palnika. Pięknie! Tu patynuję kwiatki na pierścionki, które leżą na broszkach. Lubię ten moment! Cała powierzchnia metalu robi się idealnie czarna od "wątroby siarczanej" ( to mój ukochany rodzaj patyny, sama go przygotowuję, strasznie śmierdzi zgniłymi jajami ale nic tak nie " czerni" na aksamit jak ona! a potem najgorsza część "roboty" polerowanie... najbrudniejszy moment, którego nie można ominąć.... ale efekty są zaskakująco piękne ale o tym innym razem....
wtorek, 6 lipca 2010
Mam Internet!!!!
Dotarła cywilizacja do mojego mieszkania wciąż niewykończonego przez Panów Fachowców ! zaczynam wierzyć, że mój blog ożyje wreszcie!!!
Teraz lecę do pracowni dopieszczać kwiatki przygotowane na kolczyki, wisiorki, pierścionki i bransoletki i inne cuda.... co je będę prezentować na jarmarku Św. Dominika w Gdańsku, a zacznie się on 31 lipca. Czasu nie wile więc do pracy!
Za oknem pochmurno, pogoda sprzyja pracy!
Teraz lecę do pracowni dopieszczać kwiatki przygotowane na kolczyki, wisiorki, pierścionki i bransoletki i inne cuda.... co je będę prezentować na jarmarku Św. Dominika w Gdańsku, a zacznie się on 31 lipca. Czasu nie wile więc do pracy!
Za oknem pochmurno, pogoda sprzyja pracy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)